Widzieliście kiedyś zdwojoną liczbę absolwentek Kursu Przewodniczek? To właśnie można było zobaczyć w poprzednią niedzielę w Harbutowicach! Wtedy zakończył się drugi i ostatni biwak kursu, a 26 kursantek otrzymało swoje patenty.


Nasza przygoda rozpoczęła się dawno temu, gdy rzeczywistość była jeszcze nieco inna. Wtedy (na początku marca) spotkałyśmy się na pierwszej zbiórce, na której mogłyśmy zobaczyć różne przydatne dokumenty. Nie wiedziałyśmy, że nasze plany ulegną zmianom, a po wakacjach dołączą do nas świeże absolwentki Pryzmatu i Empatii.


Pierwszy biwak był zdziwieniem dla niektórych z nas, gdyż cały czas byłyśmy w Krakowie, a biwaki kojarzą nam się raczej z łonem natury, zielenią i roślinnością. Dzięki temu mogłyśmy poznać lepiej miasto, a okazało się, że jest co poznawać. Pan Tadeusz, na którego oczach powstawała Nowa Huta, oprowadził nas po tej dzielnicy i dał nam wczuć się w klimat kiedyś osobnego od Krakowa i bardzo przemysłowego miasta. Polecamy zapoznać się z działalnością @Fundacja Los Polacos, dzięki której nasz przewodnik może sam o siebie zadbać. Na zajęciach prowadzonych przez instruktorki z naszej Chorągwi mogłyśmy poznać parę ciekawych eksperymentów psychologicznych, tego jak przebiega próba naszych stopni, czym jest personalizm chrześcijański, jakie mamy obowiązki i prawa jako instruktorki, a także usłyszeć historię początków Małopolskiej Chorągwi Harcerek od samej hm. Uli Kret HR! 


Na drugi biwak nie musiałyśmy czekać długo, bo tylko dwa tygodnie. Spotkałyśmy się w Harbutowicach w uroczym domku zrobionym z drewna, a nawet trochę ze szkła. Powitały nas zajęcia o różnicach między poziomami harcerskimi, a na następny dzień mogłyśmy się nauczyć jak wychować swoją następczynię oraz co tak naprawdę znajduje się w zobowiązaniu instruktorskim. Po południu przyjechał do nas kapelan naszego Okręgu o. Jacek Siepsiak SJ, odpowiedział na parę nurtujących nas pytań i odprawił dla nas mszę świętą. Wieczorem usiadłyśmy przy pierwszym, wspólnym ognisku, na którym mogłyśmy dowiedzieć się od siebie nawzajem co robimy dla naszej lokalnej społeczności, a także posłuchać o działalnościach lokalnego patriotyzmu od innych instruktorek z Chorągwi. Zdecydowałyśmy też na co chcemy głosować w Budżecie Obywatelskim. Rano miałyśmy jeszcze zajęcia o tym jak dobrze rozplanować w czasie przygotowania do obozu i co trzeba w związku z tym załatwić, a także o prowadzeniu finansów drużyny. Około 14:30 zakończyłyśmy nasz kurs i dostałyśmy swoje patenty. Zaśpiewałyśmy też ostatni raz piosenkę kursową, stworzoną przez sam. Kasię Kulis.
Chciałybyśmy ogromnie podziękować kadrze kursu za poświęcony dla nas czas i umożliwienie nam rozwoju oraz poznania mnóstwa nowych i wspaniałych osób. Dziękujemy też wszystkim prowadzącym zajęcia za wiedzę jaką się z nami podzieliły.


A oto odpowiedzi kursantek czego nowego się nauczyły lub dowiedziały:

  • istnieje coś takiego jak kręgi starszoharcerskie, a niektóre nawet są koedukacyjne
  • zawsze warto pytać
  • personalizm chrześcijański to super spraw
  • gdzie co się załatwia w Okręgu
  • ryż też ma uczucia
  • można jechać w harcerską delegację i dostać z niej rozliczenie
  • harcmistrzyni też człowiek i można z nią normalnie porozmawiać
  • jak działają wędrowniczki
  • nie warto biegać z koszykiem pełnym jogurtów 
  •  czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby zrobić dwa do przodu
  • to że przez cały czas myliłam pion z poziomem
  • trzeba być zawsze w drodze!


Czuwaj,

sam. Dominika Sykta

wędr. Karolina Wójcik